Forum JRK's RPGs

Encyklopedia galaktyczna gier cRPG

Z otchłani backloga - czyli Lotheneil vs. efekty steamowych szaleństw zakupowych

Strona: « < ... 4 5 6 7 8

Autor Post
Użytkownik
Dołączył: Lip 2008
Posty: 324
1. S.T.A.L.K.E.R.: Shadow of Chernobyl - FPS z elementami RPG. Ladujemy w zonie - silnie radioaktywnej strefie wokół elektrowni w Czarnobylu, w której - według lore gry - po rzeczywiście mającej miejsce katastrofie jądrowej, nastąpiły dwa kolejne wybuchy, wskutek czego nastąpiły lokalne zniekształcenia praw fizyki i zaczęły pojawiać się tajemnicze anomalie i artefakty.

Głównego bohatera poznajemy, gdy wywożony jest trupiarką z centrum zony - jak się jednak wkrótce okazuje, informacje o jego zgonie okazały się przedwczesne. Pozbawiony jest jednak całkowicie pamięci. Z braku ciekawszych pomysłów na życie staje się jednym ze stalkerów - poszukiwaczy wspomnianych artefaktów i innych dóbr doczesnych. Wykonując kolejne zadania dla członków społeczności zony, starając się odkryć tajemnice własnej przeszłości.

Zona nie jest bynajmniej przyjaznym miejscem - gdzie są możliwości wzbogacenia się, tam szybko zaroi się od podejrzanego elementu i frakcji o rozmaitych poglądach na świat. Bez porządnego karabinu czy pistoletu i zapasu nabojów więc się nie obejdzie.

S.T.A.L.K.E.R.: Shadow of Chernobyl nie urzeka już bynajmniej oprawą graficzną (chociaż scena moderska jest dość rozwinięta, więc da się co nieco na to poradzić), ale klimatem i kreacją świata - jak najbardziej. Od razu czuje się, że zona to nieprzyjazne miejsce, w którym o zgon nietrudno. Zagrania w stylu Rambo nie mają tu racji bytu - szarża w otwartym polu przeciw kilku(nastu) przeciwników skończyć się może tylko w jeden sposób zwłaszcza, że przeciwnicy obdarzeni są pewną dozą inteligencji i zdolności taktycznych.

Poza walką najwięcej czasu spędzimy na eksploracji dość rozległego świata gry (w zasadzie powiedziałabym wręcz, że zbyt rozległego, bo wszędzie poruszamy się na piechotę i to dość umiarkowanym tempem, więc wycieczki w tę i z powrotem - na przykład do sklepu - bywają niemiłosiernie nużące) oraz przetrząsaniu skrytek i zwłok pokonanych przeciwników w poszukiwaniu przydatnych przedmiotów - z których większość przyjdzie nam zostawiać na ziemi, bo plecak jest mocno ograniczony - postać może nosić ze sobą jedynie 60 kg, co wystarcza na 2-3 sztuki broni palnej, trochę amunicji i medykamentów. Większe zapasy nie wchodzą w grę. Jest to realistyczne i sprzyja budowaniu klimatu, ale wymaga przestawienia się na inny tok myślenia, jeśli ktoś (tak jak ja) ma zwyczaj zbierać wszystko, co nie przybite do podłogi.

Mimo wieku produkcji ja bawiłam się doskonale. Wiele dzisiejszych produkcji mogłoby się od Stalkera uczyć, jak budować immersywne światy.

Obraz wysłany przez użytkownika Obraz wysłany przez użytkownika Obraz wysłany przez użytkownika Obraz wysłany przez użytkownika Obraz wysłany przez użytkownika Obraz wysłany przez użytkownika Obraz wysłany przez użytkownika Obraz wysłany przez użytkownika

Stan obecny: 145
Użytkownik
Dołączył: Lip 2008
Posty: 324
1. Monster Slayers - roguelike z karciankowymi walkami. Jak przystało na gatunek, fabuła w zasadzie nie istnieje - aby zaimponować przedstawicielom lokalnej gildii łowców potworów udajemy się w kolejne opanowane przez niemilców lokacje i czyścimy je ze wszystkiego, co dość szybko nie ucieka na drzewo. Z tego, co dość mocno nie przybite do podłogi również. Eksploracja polega na poruszaniu się po kolejnych kwadratach mapy, na każdym z nich znajdujemy przeciwnika, skarb lub przyjaznego NPC.

Same starcia rozgrywają się w turach na osobnym ekranie, przy użyciu talii kart symbolizujących ataki i specjalne zdolności bohatera. Każda z klas postaci (13 w sumie) dysponuje własną talią, którą dodatkowo możemy modyfikować poprzez wydarzenia w trakcie rozgrywki, dodając, usuwając lub wzmacniając posiadane karty. Decki wyraźnie różnią się od siebie sposobem działania - złodziej dysponuje licznymi zdolnościami pozwalającymi na użycie dużej liczby kart w jednej rundzie, berserker za potężniejsze ataki płaci zdrowiem, a kapłan obok zaklęć leczących zadaje obrażenia typu DoT.

Jak to w rogalikach, przegrana oznacza nieodwracalną śmierć bohatera. Czas przeznaczony na jego rozwijanie nie jest jednak całkiem stracony, gdyż w zamian otrzymujemy punkty sławy, pozwalające na wykupywanie dodatkowych bonusów w specjalnym drzewku.

Ogólnie - bardzo przyjemna rozgrywka, chociaż raczej na krótsze sesje, bo dość szybko staje się powtarzalna.

Obraz wysłany przez użytkownikaObraz wysłany przez użytkownikaObraz wysłany przez użytkownikaObraz wysłany przez użytkownikaObraz wysłany przez użytkownikaObraz wysłany przez użytkownikaObraz wysłany przez użytkownikaObraz wysłany przez użytkownika

2. LEGO MARVEL's Avengers - w zasadzie sam tytuł wystarczy, aby wiedzieć, z czym mamy tu do czynienia - kolejna produkcja w długiej serii LEGO, tym razem oparta (raczej luźno) na filmach Avengers i Avengers: Czas Ultrona. Pod względem mechaniki to, co zwykle - inscenizacja kluczowych scen filmów w konwencji LEGO, rozbijanie wszystkiego wokół w celu pozyskania lokalnej waluty i rozwiązywanie prostych zagadek logicznych. Rozgrywka przetykana jest cuscenkami (podobnie jak LEGO: LOTR zaopatrzonymi w voice overy zamiast zwyczajowej pantomimy). Całość utrzymana jest w lekkim i humorystycznym stylu również charakterystycznym dla serii.

Ogólnie - typowy przedstawiciel długiej serii LEGO. Jak najbardziej można pograć, zwłaszcza, jeśli ktoś jest miłośnikiem uniwersum, chociaż nie wybija się ponad przeciętność.

Obraz wysłany przez użytkownikaObraz wysłany przez użytkownikaObraz wysłany przez użytkownikaObraz wysłany przez użytkownikaObraz wysłany przez użytkownikaObraz wysłany przez użytkownikaObraz wysłany przez użytkownikaObraz wysłany przez użytkownika

3. Halcyon 6: Lightspeed Edition - gra strategiczna z elementami RPG rozgrywająca się w kosmosie. Gdybym miała porównać z czymś rozgrywkę, byłaby to seria XCOM skrzyżowana z Master of Orion - z walkami turowymi (jak w jRPG ery SNESa) zamiast taktycznych. Jako dowódca resztek sił ludzkiej Federacji, stacjonujących w bazie kosmicznej, walczymy z inwazją zergopodobnych obcych, utrzymując (lub nie, nasz wybór) w miarę przyjazne stosunki z sąsiednimi mocarstwami. Celem gry jest rozbudowa bazy, uwalnianie i rozbudowa stacji wydobywczych, budowa okrętów i rekrutacja oficerów, jak również wykonywanie zadań dla sąsiadów, skutkujących zarówno polepszeniem stosunków dyplomatycznych, jak i bardziej wymiernymi nagrodami. W zależności od typu statku i dowodzącego nim oficera, otrzymujemy dostęp do różnych ataków i umiejętności, których można użyć w walce w przestrzeni.

Dodatkowo niektóre misje wymagają starć na planetach, w których udział biorą sami oficerowie. Ci ostatni zdobywają doświadczenie, które przekłada się na możliwość rozwijania umiejętności na specjalnych drzewkach oraz prawo do pilotowania wyższej klasy okrętów (o ile zostały one skonstruowane w bazie).

Grafika utrzymana została w stylu retro, ale naprawdę cieszy oko. Dodatkowo czcionka (i całe GUI) rysowane są w wysokiej jakości, przez co nie ma problemów z czytelnością. Można? Można. I chwała autorom za to.

Ogólnie - bardzo przyjemny i dość prosty pod względem mechaniki, ale wciągający indyczek. Naprawdę warto zagrać.

Obraz wysłany przez użytkownikaObraz wysłany przez użytkownikaObraz wysłany przez użytkownikaObraz wysłany przez użytkownikaObraz wysłany przez użytkownikaObraz wysłany przez użytkownikaObraz wysłany przez użytkownikaObraz wysłany przez użytkownikaObraz wysłany przez użytkownikaObraz wysłany przez użytkownika Obraz wysłany przez użytkownikaObraz wysłany przez użytkownikaObraz wysłany przez użytkownikaObraz wysłany przez użytkownikaObraz wysłany przez użytkownikaObraz wysłany przez użytkownika

Stan obecny: 142
« Ostatnia zmiana: Lotheneil, 27 paź 2018, 19:49. »
Użytkownik
Dołączył: Lip 2008
Posty: 324
1. Dungeon Siege 2 - drużynowy action RPG z aktywną pauzą (czy też inaczej - skrzyżowanie h&s z RPG w stylu Baldur's Gate).
Próbowałam kiedyś podejść do pierwszej części serii - i szybko odpadłam. Nie ze względu na mocno leciwą już oprawę graficzną, ale na niemiłosiernie niewygodne sterowanie i całe GUI. W drugiej części nie ma już tego problemu, co pozwoliło innym zaletom produkcji zabłysnąć. Kontynuacja okazała się bardzo przyjemną grą - choć graficznie wciąż nie zachwyca (co trzynastoletniemu tytułowi można wybaczyć), pod względem rozwoju postaci, ilości sprzętu do zdobycia, różnorodności lokacji, wielkości świata i liczby sekretnych przejść i komnat poukrywanych po licznych podziemiach i kryptach wciąż ma wiele do zaoferowania.

Jedyne, co leży kompletnie to fabuła - tu autorzy poszli w stronę standardu h&s, jedyne, co można o niej powiedzieć to to, że jest - i że jest nudna i standardowa do bólu. Odpowiednie ustawienie "Launch Options" na Steamie pozwoli na uruchomienie gry w FullHD (czy innej, wybranej rozdzielczości) - więc przynajmniej piksele straszyć z ekranu nie będą.
Jeśli ktoś nie ma awersji do wiekowych tytułów - polecam. Ja bawiłam się bardzo dobrze.

Obraz wysłany przez użytkownika Obraz wysłany przez użytkownika Obraz wysłany przez użytkownika Obraz wysłany przez użytkownika Obraz wysłany przez użytkownika Obraz wysłany przez użytkownika Obraz wysłany przez użytkownika Obraz wysłany przez użytkownika

2. Space Hulk Ascension - turowa gra taktyczna. O uniwersum Warhammera 40k wiem bardzo niewiele, o Space Hulku (zarówno bitewniaku, jak i jego poprzedniej growej adaptacji) jeszcze mniej, podeszłam więc do gry jak do każdej innej - i odbiłam się z hukiem.

Rozgrywka w grze jest niemiłosiernie powooooolna - dotyczy to zarówno animacji poruszania się (dowodzimy oddziałem Ultramarines albo innej, zbliżonej formacji, czyli wielkimi osobnikami, opancerzonymi jak czołgi - brak zwinności w ruchach jest więc uzasadniony, choć wciąż drażni). Większym problemem jest niewielki zakres ruchu w ciągu tury i fakt, że przeciwników jest zawsze więcej, a wobec braku punktów życia jeden ich celny cios oznacza śmierć żołnierza. Jako gracze zmuszeni więc jesteśmy obierać bardzo zachowawczą taktykę - poruszać się jedynie w grupach, obstawiając wszystkie boczne wejścia i zawsze zostawiać punkty akcji na tryb overwatch (który pozwala na strzelanie do zauważonego wroga w trakcie jego tury). Kilka kroków, overwatch, kilka kroków... i tak w kółko. Koszmarne nudy.

Jeśli dodać do tego fakt, że fabuły w grze właściwie nie ma (otrzymujemy jedynie krótkie rozkazy w stylu: "na planecie takiej-a-takiej doszło do inwazji paskud, zajmijcie się sprawą"), a wszystkie lokacje, które przez kilkugodzinny kontakt z grą widziałam składają się z identycznych, tonących w mroku korytarzach baz czy statków kosmicznych, otrzymuje się grę dla mnie całkowicie niestrawną.

Obraz wysłany przez użytkownika Obraz wysłany przez użytkownika Obraz wysłany przez użytkownika Obraz wysłany przez użytkownika Obraz wysłany przez użytkownika Obraz wysłany przez użytkownika Obraz wysłany przez użytkownika Obraz wysłany przez użytkownika

Stan obecny: 140.
Użytkownik
Dołączył: Lip 2008
Posty: 324
Jako że zakopałam się w dwóch raczej obszernych RPG-ach (Drakensang na PC i Demon Gaze 2 na Vitę), w tym tygodniu tylko mała przystaweczka. Mam nadzieję, że do przyszłej soboty uda się któryś z wyżej wymienionych tytułów skończyć - bo jak nie, to znów trzeba będzie kombinować :).

1. The Tiny Bang Story - gra przygodowa o stylu rozgrywki zbliżonym do Samorost (klikasz na ekranie i coś się dzieje) z elementami HOPA (szukanie konkretnych przedmiotów na ekranie i zagadki logiczne). Urocza mała gierka, z grafiką przypominającą ilustracje bajek i relaksującą oprawą dźwiękową. Bardzo krótka (jej przejście zajmuje w porywach trzy godziny), ale zdecydowanie warta poznania.

Obraz wysłany przez użytkownika Obraz wysłany przez użytkownika Obraz wysłany przez użytkownika Obraz wysłany przez użytkownika Obraz wysłany przez użytkownika Obraz wysłany przez użytkownika Obraz wysłany przez użytkownika Obraz wysłany przez użytkownika

Stan obecny:139.

Strona: « < ... 4 5 6 7 8

Forum JRK's RPGs działa pod kontrolą UseBB 1