Front Mission 3

Wydania
1999()
2000()
Ogólnie
Jedna z licznych stworzonych w Japonii gier taktyczno-rpg. Tym razem sterujemy drużyną olbrzymich bojowych robotów- popularnych mechów, tu dla zmyły :) zwanych wenzerami.
Widok
Izometr
Walka
Turówka

RECENZJA

Nadarzyła się odpowiednia okazja i stałem się posiadaczem Front Mission 3. Już sam tytuł mówi, iż mamy do czynienia z kolejną grą z serii. Front Mission 1 oraz 2 pierwotnie ukazały się na Super Nintendo i nie zostały oficjalnie przetłumaczone na język angielski. Z kolei część trzecia ukazała się nie tylko w Japonii, ale także w Ameryce Północnej oraz w Europie. Jeśli miałbym opisać tę grę w jednym zdaniu, to twierdziłbym, że Front Mission 3 to taki Final Fantasy Tactics w realiach mechów (tutaj wanzerów) z nieco mniej skomplikowanym systemem rozwoju postaci, lepszą grafiką oraz muzyką, a przede wszystkim fabułą. Oczywiście recenzja nie skończy się w tym miejscu, postaram się opowiedzieć o tychże elementach.

Zacznę od fabuły, gdyż jest ona tym, co najważniejsze w każdej komputerowej lub konsolowej grze RPG. Wprowadza nas w nią intro, w którym pokazano napad na pewien magazyn w bazie wojskowej. Następnie mamy możliwość wcielenia się w niejakiego Kazukiego Takemurę, który zajmuje się testowaniem wanzerów. Kazuki urządza sobie mały trening bojowy podczas zabawy z nowym wanzerem. Wkrótce poznamy Ryogo, przyjaciela naszego bohatera. Naszym pierwszym zadaniem będzie transport wanzerów. Możemy dokonać tego wraz z Ryogo lub też bez żadnej pomocy. Jest to kluczowy moment w grze, ponieważ następuje w nim rozdzielenie dwóch linii fabularnych. Jeżeli zdecydujemy się na współpracę z Ryogo, to rozpocznie się Emma's Storyline. W przeciwnym wypadku zapoznamy się z Alisa's Storyline. Emma oraz Alisa to dwie kolejne postacie, wokół których obraca się fabuła. Obie linie fabularne są bardzo podobne, dotyczą właściwie tego samego. Zakończenia są jednak nieco inne, a dodatkowo w kampanii Alisy jest mniej misji (kampania Alisy - około 60 misji, Emmy - około 70 misji).

Jak już na początku tekstu wspominałem - fabuła stoi na bardzo wysokim poziomie. Akcja rozgrywa się na Ziemi, jest (chyba) XXIII wiek. Odwiedzimy m.in. Japonię, Chiny, Australię, Filipiny czy też Singapur. Zapoznamy się z sytuacją polityczną w każdym z tych państw, wmieszamy się w lokalne wojny, powstania i tak dalej. Jak to w grach bywa, na końcu uratujemy oczywiście świat :) W grze pojawia się sporo różnych postaci, niektóre z nich dołączą do naszej drużyny (np. oficer armii Stanów Zjednoczonych, hakerka, były żołnierz chińskich oddziałów specjalnych). Oprócz głównego wątku pojawiają się również inne, mniej ważne, ale za to wpływające na klimat gry. Np. konflikt między Kazukim, a jego ojcem Isao, maile pisane do domu przez amerykańskiego oficera czy maile pisane do redaktora jednej z japońskich gazet.

Właśnie, maile. W grze mamy dostęp do komputera. Każda postać z drużyny ma własne konto pocztowe, możemy również odwiedzać różne strony. Na stronach znajduje się wiele ciekawych informacje, np. historia od roku 2000 do czasów gry, aktualne inwestycje ekonomiczne różnych państw, informacje o wydarzeniach na świecie, często dotyczące naszych działań. Możemy odwiedzać adresy firm produkujących wanzery i oglądać sobie różne produkty. Odszukamy stronę policji japońskiej wraz z listą osób zaginionych oraz ściganych. W czasie gry jest możliwość informowania policji za pomocą poczty internetowej o lokalizacji tychże osób. Jakiś czas po każdym takim mailu na stronie władz pojawia się informacja o np. ujętym groźnym przestępcy, a na nasze konto wpływa odpowiednia suma... :) Z sieci ściągniemy sobie tapetę do naszego komputera, różne programy oraz mapy treningowe. Cały ten internet nie jest niezbędny do grania, ale znacznie umila nam zabawę z Front Mission i znakomicie buduje jej klimat. Moim zdaniem świetne posunięcie ze strony autorów. Powiem jeszcze, że wejście na niektóre strony wymaga poznania odpowiednich haseł. Do tego trzeba już cierpliwości. Warto się jednak poświęcić, gdyż korzyści płynące z "rozpracowania" sieci w grze mogą być naprawdę spore... :)
Wracając jeszcze do samej fabuły muszę powiedzieć, że potrafi ona bardzo zadziwić. Niektórych momentów właściwie nie sposób przewidzieć. Front Mission 3 jest pełne humoru. Bohaterowie często żartują lub wygłupiają się. Po jakimś czasie można też zauważyć, że co poniektórzy podejrzanie blisko zbliżają się do siebie... Nie zabraknie jednak i smutnych chwil... W grze pokazano po prostu wojnę wraz z jej konsekwencjami.

Skoro już mowa o wojnie, to warto wspomnieć coś o systemie walki oraz rozwoju postaci. Wiadomo już, że jest on podobny do Final Fantasy Tactics. Na trójwymiarowym polu walki znajdują się dwuwymiarowi żołnierze, wanzery, wozy bojowe, czołgi, helikoptery i tak dalej. Na brak sprzętu na polu bitwy na pewno nie będziemy mogli narzekać. Aha, kierować będziemy mogli jedynie wanzerami, ewentualnie pilotami bez sprzętu (pojedyncze misje lub gdy atak przeciwnika zmusi nas do wyjścia z wanzera). Każda jednostka dysponuje Action Points, czyli w skrócie AP. Każda czynność, np. użycie broni czy ruch, zabiera określoną ilość AP. Rodzajów broni nie mamy zbyt wiele. Do dyspozycji oddano nam shotguna, karabin maszynowy, wyrzutnię rakiet, granatnik, karabin snajperski, miotacz płomieni oraz broń białą. Co jakiś czas możemy kupić ulepszony egzemplarz danej broni, np. zamiast prostego karabinu maszynowego pod koniec gry będziemy posiadali potężnego miniguna. Wanzery składają się z kilku części, które możemy ulepszać. Ulepszenie rąk (czy jak to tam nazwać) powoduje zwiększenie celności, nóg usprawnia możliwości ruchowe wanzera, zaś korpusu zapewnia większą odporność na ciosy. Jest również możliwość zwiększenia ilości HP każdej części. Części można również wymieniać na całkowicie inne. Jeżeli będziemy odpowiednio kombinować i przeznaczymy wystarczającą ilość funduszy na ulepszanie wanzera, to stworzymy prawdziwą maszynę do zabijania. Konstruując wanzera należy jednak pamiętać o ograniczeniach dotyczących ciężaru jaki może on udźwignąć. Nie ma więc mowy o maszynie, która w jednej ręce trzyma miniguna, w drugiej miotacz płomieni, zaś na ramionach ma granatnik oraz wyrzutnię rakiet (broń można umiejscowić w dłoniach oraz na ramionach, czyli w sumie mamy 4 sloty).

Każdy pilot specjalizuje się w jakimś określonym rodzaju broni. Najlepiej nie rozwijać więcej niż dwa, ale specjalizować się w określonym typie. Ja np. Kazukiego szkoliłem w walce shotgunem oraz bronią białą, Ryogo bronią maszynową, a Emmę w wyrzutni rakiet oraz broni maszynowej. Im większy jest stopień zaawansowania pilota w jakiejś umiejętności, tym większe obrażenia zadajemy i tym większe prawdopodobieństwo, że trafimy przeciwnika. Piloci uczą się także różnych dodatkowych umiejętności specjalnych, np. ataku barkiem, ataku dwiema brońmi na raz. Możliwość zastosowania ich w czasie walki oraz częstotliwość ich występowania zależy od części, w jakie wyposażymy wanzera. Powiem tylko, że np. Ryogo przy odrobinie szczęścia mógł skorzystać z jednej z umiejętności 6 razy z rzędu i niszczył każdego pojedynczego przeciwnika w jednej turze...
Mam jedno, ale za to spore zastrzeżenie, jeśli chodzi o walkę w Front Mission 3. Chodzi o pojedynki człowiek vs wanzer. Człowiek oczywiście zadaje wanzerowi niewielkie obrażenia i nie ma większych problemów z trafieniem. Z kolei wanzer ma olbrzymie trudności z trafieniem człowieka, co jest oczywiste zważywszy na różnicę ich wielkości, ale jak już trafi, to obrażenia zadaje bardzo, ale to bardzo niewielkie. Np. przy jednym ataku oddając 20 strzałów z miniguna musimy trafić jakieś 8-10 razy, aby zabić człowieczka...

Misji jest bardzo dużo. Nie są jednak jakoś specjalnie długie. Podczas jednej misji wystawiamy maksymalnie 4 jednostki. Przeciwnik dysponuje zwykle 6-10 pojazdami. Cele misji są różne, np. ochrona kogoś, atak na kogoś, przechwycenie konwoju, ale właściwie każda misja sprowadza się do jednego - zniszczyć wszystkich wrogów...
Pomiędzy misjami możemy pochodzić sobie po mieście, w jakim aktualnie przebywamy. Szkoda tylko, że zwiedzić możemy jedynie sklep z uzbrojeniem (to akurat było łatwe do przewidzenia :P), bar (również stały element większości gier :) oraz jeszcze jedną lokację, np. naszą bazę lub mieszkanie osoby, której poszukujemy. Pomiędzy zadaniami możemy również potrenować za pomocą komputera. Służą ku temu mapy ściągnięte z internetu (każda ma inny poziom trudności). Zarabiamy w ten sposób pieniądze oraz cenne punkty doświadczenia.
I jeszcze uwaga - gra jest trudna. Przejście wszystkich misji w obu liniach fabularnych zabiera naprawdę sporo czasu. Wróg zwykle przeważa i posiada lepszy sprzęt. Co jakiś czas pojawiają się różne elitarne jednostki posiadające umiejętności specjalne takie jak nasi piloci. Front Mission 3 stanowi więc naprawdę wielkie wyzwanie.

W jRPG, jak zresztą w każdej grze, udźwiękowienie oraz grafika powinny stać na odpowiednio wysokim poziomie. Nie mogą odrzucać od ekranu. W tym przypadku nie ma się do czego przyczepić. Prawdę mówiąc jest o wiele lepiej niż się spodziewałem.
Grafika jest moim zdaniem całkiem niezła jak na możliwości PSX'a. Podczas walki, jak już wspomniałem, teren został wykonany w 3D, zaś wszystkie jednostki są 2D. Niestety nie wyglądają zbyt ładnie (sporo brzydziej niż w FFT). Taki stan rzeczy zmienia się w momencie pojedynku. Kamera zbliża się do walczących wanzerów, czołgów lub helikopterów i stają się one całkowicie 3D. Jak na PSX to mają one sporo szczegółów i robią wrażenie. Zaznaczam jednak, że grafika z Front Mission 3 prezentuje się mimo wszystko nie za dobrze w porównaniu z Final Fantasy VIII, IX czy Chrono Cross (chyba najładniejszymi jRPG na PSX).

Jeśli chodzi o oprawę dźwiękową, to nie mam żadnych zarzutów. Wszystkie dźwięki brzmią ok, zaś muzyka nie odstrasza. Powiem więcej - jest bardzo dobra. Osobiście uważam, że Front Mission 3 pod względem soundtracka pokonuje inne taktyczne jRPG, w które niedawno grałem - Super Robot Wars 3, Final Fantasy Tactics, Final Fantasy Tactics Advance czy Vandal Hearts 2. Brakuje trochę do Xenogears czy Final Fantasy VII oraz VIII, ale wszystkie utwory idealnie spełniają swoje zadanie - są miłe dla ucha i w dodatku wpływają na klimat gry.

Przed zakończeniem chciałbym jeszcze powiedzieć o tym, co najbardziej przeszkadzało mi w tej grze (nie licząc podejrzanej odporności ludzi na pociski większe od nich samych...). Pozornie ciężko się tu do czegokolwiek doczepić. Wszystko jest na swoim miejscu, niczego nie brakuje... A jednak Front Mission 3 nie wciągnął mnie tak jak Final Fantasy Tactics. Na początku grało się rzeczywiście fajnie, ale w okolicach dwudziestej misji miałem ochotę odłożyć grę na półkę. Każda misja wyglądała tak samo, przez dość długi czas w sklepach nie było kolejnych ulepszeń, a fabuła też tak jakby przystopowała. Zmieniło się to dopiero po kilkunastu godzinach i pod koniec znowu było fajnie. Jednak fakt faktem, że przez jakąś 1/3 gry zmuszałem się, aby jeszcze trochę przy niej posiedzieć (szkoda mi było wydanych na nią pieniędzy). Front Mission 3 mimo świetnej fabuły oraz niezłej oprawy graficzno-dźwiękowej nie posiada tego, co wciągało tak przy chociażby Final Fantasy Tactics. Wydaje mi się, że główną tego przyczyną jest zbyt prosty system awansowania i rozwoju postaci. Moim zdaniem nijak ma się on do tego z Final Fantasy Tactics, Bahamut Lagoon czy też Vandal Hearts 2. Gdyby trochę bardziej go rozbudować, wprowadzić kilka nowych elementów, to Front Mission 3 stałoby się o wiele ciekawsze. Na pewno wciągałoby o wiele bardziej. Oczywiście jest to tylko moje zdanie i nie każdy musi się z nim zgodzić.

Co by jednak nie mówić - Front Mission 3 to bardzo dobra, DŁUGA i stanowiąca spore wyzwanie gra. Moja ocena: 8/10 - ze względu na fabułę oraz ogromną ilość misji do wykonania.


RECENZJA

Front Mission 3 jest kontynuacją Front Mission 1 (no ;) ) oraz 2. Część pierwsza została wydana na SNESa (niedawno ukazała się wersja angielskojęzyczna, a wersja polska jest już w drodze dzięki MZiabowi i mnie :) ) zaś część druga - podobnie jak trzecia - na Playstation. FM jest grą strategiczną obsadzoną na dowolnie-obracalnej planszy 3D. W grze toczymy nieustanne walki w imię dobra jak i swoje własne.

Do eksterminacji wroga służą nam Wanzery - olbrzymie maszyny bojowe, które możemy dowolnie modyfikować wedle naszego widzimisię. Możemy zmienić ich nazwę, kolor, a także i poszczególne części. Czemu nasz robot musi jak każdy inny poruszać się na 2 nogach? Może zamiast tego zamontujemy 4 nogi lub gąsienice? A ręce? Może ogromne zakończone szponami lub małe ale wyposażone w zabójcze wyrzutnie rakiet? Skoro już przy broni jesteśmy - ją także możemy modyfikować. Broń do walki wręcz, na dystans, a może rakiety? Na każdym z ramion możesz zamontować inną broń! Na dokładkę powiem jeszcze że takiej modyfikacji można poddać całą swoja drużynę! Nic nie stoi na przeszkodzie by stworzyć sobie drużynę różowiutkich robotków z wyrzutniami rakiet lub pomalować każdego robota na inny kolor!

W czasie naszej tury poruszamy się pośród budynków i samochodów, ale także gór i lasów. Gdy już zdecydujemy się zaatakować wroga, wszystkie inne jednostki przestają być wyświetlane a nasi "wybrańcy" zaczynają poważną zabawę. Przestają być płaskimi spritami (obrazkami 2D) i stają się potężnymi trójwymiarowymi maszynami z widocznymi tysiącami detali, a każda część rusza się oddzielnie i ma przepiękne tekstury.

To tyle jeśli chodzi o grafikę. Zajmijmy się dźwiękiem. Podczas gry z naszych głośników dobiega warczenie helikopterów, ryk silników samolotów odrzutowych i głuchy odgłos naszych Wanzerów kroczących w stronę wroga. Podczas ataku słyszymy jak każdy pocisk spośród wielu wystrzelonych trafia (bądź nie) we wroga, wgniatając lub odbijając się od jego pancerza. Podczas przerw między walkami, jak i w ich trakcie towarzyszy nam miła - nie rozpraszająca muzyka, która doskonale komponuje się z klimatem jaki występuje we Front Mission.

Nie tylko cudowne sceny walk robotów, ale cała gra jest dopracowana pod każdym szczegółem. Brak możliwości dowolnego chodzenia po świecie zupełnie rekompensuje nam interakcja z otoczeniem. Oprócz rozmawiania z napotkanymi postaciami możemy wejść sobie do *niby internetu*, odbierać i wysyłać e-maile, przeglądać strony WWW, czytać posty na forach dyskusyjnych, hackować systemy i ściągać z nich tajne informacje, które po zapisaniu na Pulpit i odkodowaniu pomogą nam poznać wroga!

Gra jest długa i wciągająca, więc jeśli raz zaczniecie grać, przygotujcie się że nie będziecie mieli chwili wytchnienia od długich i wciągających walk. Ja też kończę już tą recenzję i zasiadam do mojego Wanzera.

Zastanawiacie się pewnie dlaczego grze postawiłem ocenę 8/10 a nie 10/10? Otóż nie jest ona w pełni emulowana i nieraz podczas gry możemy z przykrością stwierdzić że gra się *wywaliła*, a my nie mieliśmy nawet szansy zasavować. Na szczęście nie zdarza się to często, mi przydarzyło się to 2 razy w ciągu 4 godzin gry. Właśni w takich momentach przydaje się save programowy (ePSXe : F1 - save, F3 - load, F2 - zmień slot save).

W grę grałem na ePSXe 1.5.1 z pluginami PETE 1.61 OPENGL i oprócz błędu zapisanego wyżej nie spostrzegłem innych.
Serdecznie polecam nie tylko fanom strategii!
Ocena: 8/10

Tekst za zgodą autora przedrukowany z Emu Generation - http://emulacja.in4.pl

2 4.0

Obrazki z gry:

Dodane: 03.08.2002, zmiany: 21.11.2013


Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.