Final Fantasy

Final Fantasy Origins
Final Fantasy I+II Premium Package (JAP)
Wydania
2002()
2003()
Ogólnie
2003, po sukcesie pierwszej części Final Fantasy na NES gra ukazała się na wielu różnych platformach grających. Przyszedł też czas na odświeżenie starszych części- "1" pojawiła się w Japonii na Wonderswana, a teraz także na Playstation (w zestawie z FF2- jako Final Fantasy Origins)- i to również w języku angielskim! Nie ma co się zastanawiać, tylko trzeba się brać za granie, aby zobaczyć (bez konieczności "mordowania" się z NESem), jak to się wszystko zaczęło...
Widok
Izometr, grafika nieco trąci myszką.
Walka
Turówka.

RECENZJA

Podobno nic nie jest dziełem przypadku. Dobrym tego przykładem może być Final Fantasy, gra, która odmieniła losy Square - dzisiejszego potentata rpg'owego. W 1987 roku firma chyliła się ku bankructwu. Final Fantasy miała być ich ostatnią produkcją, stąd też taka, a nie inna nazwa. Na szczęście gra odniosła niesamowity sukces i firma stanęła na nogi, by w przyszłości cieszyć serca rpg-maniaków. Grę można uznać za filar konsolowych RPG. W niej pierwszej zastosowano system profesji, jak też wiele innych ciekawych rozwiązań. Później, w roku 2000, w Japonii ukazał się remake gry na konsolę Wonderswan Color, który później został zmodyfikowany i przeniesiony na Sony Playstation. Ten najnowszy remake został wydany w lutym b.r.; dodano w nim wstawki filmowe i kilka innych udogodnień. Tegoż remake'u będzie dotyczyć ten opis. To tyle tytułem wstępu, przejdźmy do opisu ;)

Fabuła:
Na tym polu gra zaskakuje. Fabuła jest eksperymentalna. Można nawet powiedzieć, że praktycznie jej nie ma. W świecie pełnym potworów, szalejących żywiołów i kłopotów z tym związanych, pojawia się czterech Wojowników Światła, o których głosiły prastare legendy. Zaczynają oni swoją misję od odebrania księżniczki ze szponów zbuntowanego rycerza, by zakończyć na tradycyjnym w tego typu grach ratowaniu całego świata. Grę cechuje duża luźność rozgrywki. Jest ona stworzona z różnego rodzaju quest'ów. Dla przykładu, pokonujemy pewnego władcę, który zabrał pewnej czarownicy kryształowe oko. Zadowolona czarownica pomaga nam w obudzeniu pewnego księcia ze śpiączki itd. Fabuła jest semi-liniowa, tzn. questy możemy zaliczać praktycznie w dowolnej kolejności, pamiętając o zależnościach między nimi. Daje to graczowi poczucie swobody, z drugiej strony nie pozwala się zgubić.

Rozgrywka:
Zabawę zaczynamy od wyboru imion i profesji dla naszych postaci. Reszta jest praktycznie taka sama jak we wszystkich innych grach Final Fantasy. W każdym mieście znajduje się gospoda, w której możemy odpocząć i zapisać stan gry. Znajdziemy tam też sklepy z ekwipunkiem i przedmiotami. W grze towarzyszy nam typowy system walki z widokiem z boku. Skupmy się więc na różnicach. Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy, jest kupowanie czarów. W każdym mieście znajduje się sklep z czarną i białą magią. Kolejną innowacją jest podział MP na 8 poziomów. Wraz z upływem czasu przybywa punktów, jak i poziomów. Każdy czar zabiera 1 punkt MP, inaczej niż w reszcie FF. Rozgrywka przez większość czasu polega na zdobyciu odpowiedniego przedmiotu kluczowego, który otworzy nam nową drogę albo umożliwi korzystanie z nowego środka transportu. W międzyczasie, jak to zwykle w j-rpg bywa, czeka nas całe mnóstwo walk, które, muszę przyznać, chwilami potrafią dobić człowieka. Przez 25 godzin gry odniosłem wrażenie, że losowe walki wyskakują częściej i są trudniejsze niż w np. Final Fantasy IV. W późniejszych partiach gry niektóre potwory mają niemiłą skłonność do zabijania całej drużyny jednym zaklęciem. Występują one też w większych niż zwykle w FF grupach. Dla porównania, w FFIV spotykamy po 3/4 potwory, a tu nawet 7/8. Z drugiej strony walki z bossami wydały mi się dość łatwe. Spodziewałem się, że będę je powtarzał po 3 razy, tymczasem obyło się bez strat w ludziach. Ze zdobywaniem złota też nie było problemów. W ciągu gry udało mi się uzyskać maksimum 999.999 G. Dziwi mnie też ograniczenie maksymalnego HP do 999. Widocznie producenci pomyśleli, że gra jest na tyle krótka, że nikt nie będzie miał czasu na levelowanie. Są to jednak tylko drobne usterki, które nie przeszkadzają w cieszeniu się grą. W każdym razie ja nie żałuję spędzonych nad nią godzin.

Grafika:
Tutaj gra mile mnie zaskoczyła. Wygląda jak starsze, dwuwymiarowe Finale. Jakość grafiki przypomina Final Fantasy VI, chwilami jest nawet lepsza. Ładne animacje czarów cieszą oko. Kolorowym wizerunkom postaci i wrogów też nie można niczego zarzucić. Może niektórzy powiedzą, że to staromodne, ale moim zdaniem grafika w grze jest śliczna i choćby dla niej warto zagrać w grę.

Muzyka:
Cóż można tutaj powiedzieć, Nobuo Uematsu to autorytet, jeśli chodzi o muzykę do j-rpg. Muzyka w Final Fantasy I potrafi zaintrygować, wzruszyć i pobudzić do walki. Nie mam do niej żadnych zarzutów, wręcz przeciwnie, chętnie posłucham soundtrack'a ;)

Podsumowanie:
+ semi-liniowa fabuła, która daje duże pole do popisu
+ podział na questy
+ ładna, dwuwymiarowa grafika i animacje bitewne
+ wpadająca w ucho muzyka
- chwilami dobijający stopień trudności
- pewne ograniczenia (max HP 999)

Ocena: 5/5


Obrazki z gry:

Dodane: 23.03.2003, zmiany: 21.11.2013


Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.