Yakuza: Like a Dragon

Wydania
2020( Steam)
2020( Steam)
2020( Steam)
2020( Steam)
2020( Steam)
Ogólnie
Stara seria, acz w nowej formule mechanicznej, bo tym razem walki są turowe
Widok
Trzecioosobowy
Walka
Quasi-turowa: niby jak klasycznych jrpg, ale timing wciskania przycisków pewne znaczenie taktyczne

RECENZJA

  Nazywam się Ichiban Kasuga i jestem ex-yakuzą. Urodziłem się jako anonimowy potomek jednej z pracownic domu publicznego, choć dzieciństwo spędzone w domu uciech wspominam miło - zarówno właściciel jak i pracownice byli dla mnie mili. Tyle że wyrosłem na krnąbrnego opryszka, który niechybnie zginąłby z rąk silniejszych od siebie. Fortunnie wstawił się za mną przywódca rodziny Arakawa z klanu Tojo na którego w przypływie sprytu podwórkowego się powołałem. Nie znał mnie, ale od tego momentu postanowiłem mu służyć jako członek jego rodu. Głównie zajmowałem się opieką jego kalekim synem (który był mi jak brat) oraz drobnymi zleceniami jak odbiór długów. Niestety, przyszła kolej na spłatę mojego zobowiązania i odsiadki za wyższego rangą oficera. Wyrok kary za zabójstwo kosztował mnie 18 lat życia - dobre sprawowanie sporo pomogło. Po powrocie okazało się, że Tojo klan rozpadł się, ale rodzina Arakawa zyskała na potędze. Próbę spotkania się z szefem niemal przypłaciłem życiem. Tak zaczyna się bezdomność w moim przypadku: ratowany przez wyrzuconego z pracy pielęgniarza na śmietnisku. On też uczy mnie reguł nowego życia oraz cennej umiejętności znajdywania zgubionych przedmiotów i kasy przy automatach z napojami. To dopiero początek naszych wspólnych przygód, bo dalej będzie już tylko niczym w Dragon Quest. Tylko koleje losu bardziej pokręcone.
 
  Budzimy się w Isezaki Ijincho w Yokohamie. Pierwsze co warte jest opisania, to wielkość tej dzielnicy. Duża w cholerę! Takie Kamurocho czy Sotenbori, to przy niej jakieś podwóreczko! Serio, samo zwiedzanie to godziny biegania - a i tak część miejsc mogę odwiedzić dopiero po progresie w fabule, no jak w klasycznym jrpg. Bo wiecie, życie nie jest pudełkiem czekoladek, jest grą RPG! Bo jak wytłumaczyć brak dostępu do części miejsc, jak nie zbyt niskim poziomem postaci? A weźmy taką walkę choćby:
  Kiedy zaczyna się zamieszanie, to czas dla mnie stoi w miejscu. Wiem kto będzie wykonywał akcję po kim i mogę decydować nad wykonaniem ataku własnego jak i reszty drużyny. Mogę zrobić akcję specjalną (uwaga na MP!) czy zamiast tego użyć ekwipunku. Ha, mogę nawet decydować co zrobią moi towarzysze broni! Mam oceany czasu na przemyślenia. I dopóki stoję, to walka nie jest przegrana, choć jak padnę... to stracę połowę kasy, a początkowo to może zaboleć. Moja rada? Róbcie zapis gry często, szczególnie, że można to robić poprzez smartfon. W walce istnieje też możliwość wykonywania specjalnych manewrów łączonych z ekipą oraz z czasem wzywania na pomoc odpowiedników summon'ów czyli Poundmates - pierwsze wezwanie gratis! Gdy jesteśmy w bardziej pokojowym nastroju możemy z walki spróbować uciec, choć to nie zawsze jest opcją. Walka jest niby turowa, ale wciśnięcie bloku w porę pozwala wykonać perfekcyjną obronę, która znacznie zmniejsza otrzymane obrażenia.
 
  Gdzie walka, tam również ekwipunek - początkowo do nabycia u sklepikarzy, ale na dalszym etapie gry istnieje możliwość ulepszania i godne to polecenia! Początkowa broń może stać się siejącym spustoszenie narzędziem destrukcji. Fajnie mieć też coś na sobie, co zmniejszy siłę przyjmowanych przez nas ciosów. Elementy pancerza czy akcesoria nie ulegają ulepszeniu - wymienia się je na lepsze i tyle. Lepszy sprzęt wymaga pieniędzy, ale przede wszystkim składników - czasami wyjątkowo rzadkich jak złote owady czy coś.
 
  Gdzie rozwój postaci, tam też jej różne klasy. Każdy bohater ma co najmniej jedną domyślną, ale może w zatrudniaku zmienić na inną aby odblokować nowe umiejętności czy bonusy do statystyk. Pamiętajmy, że po zmianie klasy statystyki (poza zwiększonymi poziomem czy na stałe z profesji) spadają do poziomu nowej profesji. Większa część umiejętności też pozostaje z dawną klasą postaci. Klasy postaci potrafią też odblokować nowe możliwości, jak choćby wyburzanie części ścian młotem aby dostać się do nowych lokacji.
 
  A, ja sam posiadam Osobowość! Mogę ją rozwijać poprzez opcje dialogowe, podręczniki, aktywności poboczne czy szkolenia zakończone testem z wiedzy. Wartości tych cech wpływają na skuteczność umiejętności oraz dostęp do niektórych lokacji.
 
Niektórzy idą na walkę z pudełkiem czekoladek, a ja mam moich ludzi. Skład do siedmiu osób, choć do walki można zabrać tylko trójkę. Walczą oni tym skuteczniej, im wyższą mam z nimi więź. Ta zwiększa się z każdą wspólną walką, wypadem do hostklubu, śpiewaniem karaoke i naturalnie co jakiś czas rozmową przy kielichu, gdzie pomagamy im rozwiązać pewne sprawy z ich życia. Wyższa więź pozwala wyprowadzić spontanicznie przez postać atak na poturbowanego właśnie przeciwnika.
 
Elementy otoczenia bywają używane jako pomoc w boju, bo można kopnąć je w stronę wroga podczas biegu do niego. Ja sam domyślnie chwytam za pobliskie aby potraktować nimi przeciwnika, ale to mój unikatowy talent.
 
  Fabuła moich losów wydaje się być powiązana silnie z wydarzeniami z poprzednich gier serii, bo nawiązań jest od zatrzęsienia: postacie, miejsca czy nawet część zadań pobocznych. No i topografia Kamurocho czy Sotenbori z grubsza taka sama. Zgodnie z tradycją nadal mamy gangsterską dramę, gdzie akcja skręca i wije się niczym smok. Wrogowie okazują się czasami sojusznikami, a Ci potrafią zdradzić. Znajomość losów Kiryu nie jest niezbędna, ale pozwala zrozumieć odniesienia i zaskoczyć postaciami, bo niektóre były uznane za zmarłe.
 
  A gdyby nie naszła nas chętka na fabułę? Mamy ogrom aktywności pobocznych, co jest znakiem rozpoznawczym serii. Karaoke, baseball, rzutki, golf, karty, gokarty, prowadzenie własnej firmy, zbieranie puszek, romansowanie, oglądanie usypiających filmów, bieganie po podziemiach... Dużo tego, więc będzie co robić. Większość nie jest potrzebna do osiągnięć.
 
  Muzycznie stoimy na standardowo wysokim poziomie. Wiele utworów rozpoznamy jako weterani serii, sporo nowych też się znajdzie, w tym stylizowane na utwory z gry typu jRPG. Trzeba się tylko pilnować, bo gra domyślnie ma angielskich aktorów i dla klimatu lepiej przywrócić w ustawieniach na ojczystych. Co to za Japonia, gdzie ludzie gadają po angielsku?
 
  Osiągnięcia nie powinny spowodować u Was osiwienia i obłędu, choć te najtrudniejsze są wymagające i czasochłonne. Ale minigry zrobione na maksa nie są wymagane - przynajmniej nie wszystkie. Jak ktoś nie lubi shogi, to teraz już nie musi tykać.
 
  Polecam się i tytuł dla amatorów poprzednich części, choć niezaznajomieni też mogą się w niej odnaleźć - choć z małymi lukami w odbieraniu fabuły. Jestem charyzmatycznym acz naiwnym gościem i przyjemnie będzie ze mną spędzić kilkadziesiąt godzin! Gra oferuje zarówno głębię emocji, jak i humorystyczne akcenty - jak to seria ma w zwyczaju.
 
ZALETY:
- Większy świat gry
- Bardziej pełnoprawne RPG niż poprzednie części
- Dramat przeplatany niedorzecznościami pobocznymi
- Starcza na miesiące gry
 
WADY:
- Jak nie lubisz serii Yakuza, to znajdziesz...
 
Osoby, które grałyby w tę grę:
- Yuji Horii
- Sakata Gintoki
- Samuel Oak
 
Osoby, które nie grałyby w tę grę:
- John Tobias
- Utsuro
- Lex Luthor


Obrazki z gry:

Dodane: 10.11.2020, zmiany: 21.11.2021


Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.