Gothic II
Wydania
2002()
2002()
2003()
Ogólnie
Action-rpg w TPP, dzięki sporej ilości współczynników gra łapie się do kategorii rpg, gdyby ich zabrakło mielibyśmy jednak kolejny klon Tomb Raidera (ale za to bardzo rozbudowanego pod względem fabularnym!)
Widok
TPP
Walka
Czas rzeczywisty

RECENZJA

Gothic 1 nie był dla mnie wydarzeniem. Naprawdę, nie rozumiem do dziś fenomenu tej gry- koszmarne sterowanie, wcale nie taka powalająca grafika i niezbyt duży obszar działania. Jedyne, co mnie w tej grze dosłownie wgniotło w ziemię, to ilość możliwości wyboru i rozwiązań- czasem jeden problem dało się załatwić na przynajmniej kilka sposobów. Ale jedynie to mnie w tej grze urzekło- reszta zaś odrzuciła. Dlatego do Gothic II podszedłem sceptycznie- pewnie znowu zaserwują mi to samo w lepszej oprawie- pomyślałem o Niemcach z JoWood. Na szczęście, nieco się pomyliłem.

O co chodzi w drugiej części Gothica (swoją drogą, tytuł nie ma nic wspólnego z grą, bo nie ma w niej nic gotyckiego :))?. A no zawiązanie akcji to jedna z największych bzdurek, jakie widziałem w swym życiu- otóż nasz gieroj, po pokonaniu Big Bad Bossa w dolinie górniczej, nieomal zginął przysypany stertą kamieni. Na jego szczęście stary kumpel- nekromanta Xardas znowu go uratował. Niestety- nasz bohater stracił przez zanik pamięci wszystkie nabyte umiejętności i czary. Ale nie zapomniał niczego więcej. Ciekawe- słyszeliście o tzw. Wybiórczej Amnezji? Bo ja jakoś nie bardzo. Kretynizm do kwadratu.

No, ale dalej jest już tylko lepiej- nasz nieskalany doświadczeniem heros otrzymuje od Xardasa zadanie- zdobycie Oka Innosa. Po co mu oko? Gdyż oczywiście jest to jeden, jedyny przedmiot pozwalający pokonać armię Orków i duże, łuskowate gorącouste jaszczurki, znane bliżej jako smoki. No a kto nieść będzie kaganek sprawiedliwości w pustoszonej krainie? Nietrudno się domyślić...

Niby tak prosto brzmi- znowu wielki wróg do skasowania, poszukiwania artefaktu mającego pomóc w owej kasacji. Ale powiadam wam- są to arcyciekawe poszukiwania. Gdyż Gothic II powala złożonością i ilością Questów. Sam pierwszy ważny quest- dostanie się do bogatej dzielnicy miasta Khornis, by pogadać z palladynami- można rozwiązać przynajmniej na 4 (albo i więcej) sposobów. Zaś questy poboczne... Jesteśmy nimi niemal zasypani od samego początku. Poza typowymi "dostarcz to tutaj" albo "załatw tego i tego" mamy misyjki wywiadowcze, przekupywanie, eksperymentowanie z czarami, udowadnianie, że jest się dobrym cieślą, donoszenie na przestępców, konkurs picia piwa.... i to tylko po pierwszych kilku godzinach gry! Zaś możliwości ich rozwiązania jest zaprawdę cała masa! Jeśli miałbym porównać do czegoś GII pod względem ilości i złożoności zadań to byłby to na pewno mój ukochany Fallout.
Poza tym Gothic II jako jedna z niewielu gier oferuje nam 4 drogi rozwoju- jako strażnik miejski, a potem palladyn w służbie króla i boga (dla graczy lubujących się w dobrych uczynkach), maga ognia (najtrudniejsza ścieżka, ale pod koniec gry... hohoho :)), najemnika (dla tych, którzy lubią rozwiązania siłowe i nie zawsze postępują zgodnie z prawem) oraz złodzieja (szybki sposób na wzbogacenie się... i śmierć). A żeby dołączyć do jednej z frakcji, trzeba się naprawdę sporo namęczyć (najwięcej zabawy jest z dostaniem się do najemników, ale to moja ulubiona gildia :)).

Oprawa- grafika zmieniła się nieznacznie od pierwszej części, co niektórym może się podobać, innym- przeszkadzać. Mnie najbardziej nie podoba się kanciastość postaci, ich animacja (szczególnie podczas strafe'owania) oraz woda. Ale po tym, co zobaczyłem w Morrowindzie, chyba każde inne wykonanie wody nie będzie mi się podobać. Ogólnie- grafika jest dobra z plusem- czasami widoczki i piękne okoliczności przyrody naprawdę oczarowują.
Muzyka- klimatyczna, ale znudzić się może, gdyż utworków przygrywających nam w tle jest stosunkowo mało. Za to dźwięki.... miooodzio- ten szczęk stali, głosy postaci oraz wszelkie tła- ćwierkanie, szum wiatru, plusk wody. Uszy same trzepoczą w stronę głośników, by lepiej słyszeć.

Za to jedną z największych wad Gothica jest sterowanie. Brak obsługi myszy dla pecetowca to po prostu tragedia. Zaś fakt, że czasem klawisze nie reagują (i nie jest to bynajmniej wina mojej klawiatury, bo mam nową :)) albo też nie udało nam się wyprowadzić ciosu, tylko pobiegliśmy w bok... Płacz i zgrzytanie zębów po prostu. Oczywiście po tych kilku godzinach spędzonych z grą można się przyzwyczaić, ale opanowanie wszystkich ruchów, nawet gdy sami skonfigurujemy controlsy, jest cholernie trudne.

Jeszcze aprpos interfejsu oraz opcji- słyszeliście może o grze powstałej w XXI wieku bez opcji auto i quicksave? To teraz usłyszycie, gdyż mowa właśnie o Gothicu. Nie wiem, co za światły umysł wymyślił brak kłiksejwa, ale nagroda Jobla mu się należy. Szczególnie, że zapisany stan gry doczytuje się długo. A gdy my np. otwieramy skrzynkę ostatnim wytrychem, a ten nam się łamie, oczywiście czekamy kolejne 20-25 sekund na wczytanie się stanu przed otwarciem... Argh. No i cały czas musimy podziwiać ten sam obrazek podczas loadingu, gdyż nikt nie wysilił się, aby choć trochę oczekiwanie urozmaicić...

Drużyny w Gothicu się nie uświadczy- w swej misji ratowania świata jesteśmy osamotnieni. Tak, czasem otrzymamy pomoc (z czystej chęci lub też za drobną opłatą), strażnicy, gdy podprowadzić w ich pole widzenia ścigającego nas adwersarza, z chęcią go utłuką (lub zginą). I na tym się kończy. Jak już przy NPCach jesteśmy- miejscami udaje im się być przebiegłymi, ale częstszymi przypadkami jest ich niezmierna głupota- albo wpakują się do przepaści, albo zablokują na błahej przeszkodzie, nie uciekają, gdy są ranni... No, czasami przebłyski mają i np. przeskoczą murek ścigając nas, ale fakt pozostaje faktem- NPCe to naprawdę durne istoty :)

Ulubione elementy każdego RPGowca w każdej grze fabularnej to oczywiście ekwipunek oraz walka. Najpierw przejdźmy do naszego inwentarza, który powala ilością przedmiotów do użycia. Nie ogranicza się on do broni, pancerzy, eliksirów, zwojów oraz masy kluczy i pieniędzy, o nie. W naszym plecaku możemy nosić żywność, trofea z polowań, garnki, czy choćby piłę do cięcia drewna. I wszystko to ma swoje zastosowanie (poza sprzedażą rzecz jasna). Gdyż GII przebija inne erpegi interakcją z otoczeniem. Gdy mamy piłę- możemy naciąć drewna, gdy mamy kilof- wykuć sobie zgrabny kawałek rudy, jeśli mamy surowe mięso- możemy je usmażyć na patelni... i tak dalej. Genialne!

Ale trzeba się też przyczepić- nasz inwentarz to jeden wielki burdel, że się tak zgrabnie wyrażę. Wala się wszystko w jednym okienku, które na dodatek jest przezroczyste i trudno dojrzeć jakieś małe przedmioty. Nie mamy obrazka z sylwetką naszej postaci, na którą nakładamy ekwipunek. Po prostu "używamy" zbroi czy broni, zostaje ona podświetlona i widać ją na naszym herosie w świecie gry. I nic więcej. Czasem przewijanie okienka naszego inwentarza trwa niemiłosiernie długo. Strasznie to irytujące, szczególnie gdy nazbieramy sobie różnorakiego zielska do mikstur, setkę kluczy, tony skór i zębów zwierzęcych i do tego dojdą jeszcze dobra materialne typu biżuteria... Nie wspominając już o całej zbrojowni noszonej na plecach....A właśnie- trochę nierealistyczne (trochę, taaaa...) jest, ze możemy nosić nieograniczoną ilość sprzętu- jestem ciekaw, gdzie chłop metr osiemdziesiąt wzrostu nosi 5 katowskich mieczy, 6 orkowych toporów, 40 wilczych skór, 20 napojów leczących, a przy okazji w kieszeni całą srebrną zastawę stołową z dwukilogramowymi pucharami włącznie...

No i walka... Dzięki przewspaniałemu sterowaniu mamy możliwość przekonać się, jak wygląda klawiatura rzucona o ścianę. Trzykrotnie. I doprawiona podkutym butem. Gdyż miejscami walka po prostu człowieka doprowadza do białej gorączki. Niby mamy spory jak na RPG wachlarz ciosów- wypad, pchnięcie, cięcie z góry, z prawej, z lewej oraz parowanie- ale naprawdę używamy tylko cięcia znad głowy i bloku. Autorzy chełpią się możliwością wyprowadzania "combosów", ale przy tak bzdurnym sterowaniu po prostu wciskamy cały czas klawisz akcji, co jakiś czas cofając się i blokując. Ach, no i kretyńskie "lockowanie" celu- my chcemy tłuc przebrzydłego gada, ale że napatoczy się nam przypadkiem sojusznik i nasz bohater zamiast tłuc potwora czy innego bandziora zacznie tłuc przyjaciela, co oczywiście kończy się atakiem na nas. A gdy taka rzecz przydarzy nam się np. w mieście... no to mamy całą metropolię przeciw sobie... Inny przykład- podbiegamy do wroga, chcąc go sprowokować, po czym chcemy się odwrócić i wiać, ale niestety, nasz biedny bohater cały czas patrzy na zbliżającego się np. Trolla i podąża za nim wzrokiem. Zanim schowamy miecz, wyłączając opcję walki (i autolockingu) już jest po nas. Straszne. Co ciekawe- opcji blokowania celu wyłączyć nie można, tzn. ustawić sobie można pod klawiszem, ale jego wciśnięcie nic nam nie daje. Po raz kolejny widać, że sterowanie wymyślał facet (a może kobieta? Mamy w końcu pełnouprawnienie) bez wyobraźni, do tego pewnie po pijaku...

Co mogę powiedzieć na koniec? Gothic II mnie rozpłaszczył na ziemi, położył na łopatki po czym jeszcze na obchodne dowalił z piąchy. Wszystko to z pomocą swojej fabuły i ilości możliwych ścieżek postępowania no i sympatycznej graficzce. Potem nieco się otrząsnąłem, rzucając bluzgami pod adresem geniusza, który opracował interfejs oraz inteligencję NPCów. A na koniec stwierdziłem, że Gothic II ma potencjał, który został, za przeproszeniem, spiep***ny przez programistów. Mam nadzieję, że trójka (która na pewno wyjdzie) dostanie się w łapy ludzi z elementarną wyobraźnią (może chociaż myszkę widzieli...). A drugiej części wystawiam ocenę 7/10.


Autor: 4


RECENZJA

Król Rhobar II, władca królestwa Myrtany, potęgę swoją oraz całego swojego państwa zbudował dzięki rudzie o magicznch właściwościach, wydobywanej w Górniczej Dolinie na wyspie Khorinis. Owa Górnicza Dolina miała być miejscem zsyłki i przymusowych robót wszelkiego rodzaju przestępców, począwszy od drobnych złodziejaszków, aż do brutalnych morderców. Z roli więzienia wywiązywała się doskonale z powodu magicznej Bariery wokół niej utworzonej, którą przekroczyć można było wyłącznie z jednej strony... Gorzej z przymusowymi robotami - w kolonii karnej szybko utworzyły się różne obozy ze swoimi przywódcami. Jedni pracowali, inni myśleli o ucieczce. W końcu pewnemu śmiałkowi udało się zniszczyć Barierę. Przypłacił to jednak życiem. Krótko po upadku bariery skazańcy zaczęli opuszczać więzienie, co doprowadziło do konfliktów z lokalnymi mieszkańcami. Część z nich sprzymierzyła się z nękanymi i wyzyskiwanymi przez wojsko farmerami. Rozpoczął się bunt i nad Khorinis zawisł cień wojny domowej. Okazuje się jednak, że najstraszliwsze problemy mają dopiero nadejść...

Tymczasem nekromanta Xardas, jadna z osobistości mających swój udział w zniszczeniu Bariery, przywraca do życia wymienionego już śmiałka... Osłabł, dużo zapomniał, ale nekromanta pokłada w nim wszystkie swoje nadzieje...
Jak zapewne sie domyślasz Graczu, w Gothicu 2 będziesz mógł wcielić się własnie w tego bezimiennego, dla jednych bohatera, dla innych winowajcę ostatnich wydarzeń, a dla większości po prostu więźnia. Gothic 2 rozpoczyna się kilka tygodni po zabiciu demona Śniącego i zniszczeniu Bariery, czyli zaraz po finale części pierwszej.
Raz jeszcze za grę odpowieda firma Piranha Bytes. Obawy mógł tylko budzić niezbyt długi czas produkcji tego tytułu. O ile Gohtic powstawał przez kilka ładnych lat, to kontynuacja ukazała się raczej szybko. Zdaję sobie sprawę, że narażę się teraz wielu osobom, ale moim zdaniem Gothic 2 to gra niedokończona. Owszem, nie zawahałbym się przed stwierdzeniem, że jest bardzo dobra i nie miałbym najmniejszych wątpliwości, czy aby na pewno warto ją polecać miłośnikom cRPG, ale niektóre błędy, często pozostałości z części pierwszej i pewne rzeczy, o których napiszę dalej, nie pozwalają mi wypowiadać się o niej w samych superlatywach. Szkoda, bo mogła być to gra niezapomniana...

O fabule, która bezpośrednio kontynuuje historię z Gothic, wspomniałem już na początku. Przyznam, że na tle wielu innych cRPG prezentuje się ona ciekawie. Niszcząc Barierę autorzy stworzyli przed sobą wielkie pole do popisu. I nie zawiedli. Wydarzenia w Khorinis wciągaja jak rzadko która gra ostatnich lat. Dla mnie osobiście historie opowiedziane w obu częściach Gothica wnoszą pewien powiew świeżości w świat gier. W końcu jakby coś innego. Niby znowu ratujemy świat, ale opowiedziane jest to w wyjątkowo ciekawy, a zarazem mroczny i brutalny sposób. Być może do takiego odbioru przyczyniają się również pewne charakterystyczne, wyjątkowe elementy Gothiców, o których za moment wspomnę. Wracając jednak bezpośrednio do fabuły - głównym obszarem naszych działań będzie wyspa Khorinis oraz większa część terenów Górniczej Doliny, bardzo jednak zmienionej. Poruszamy się więc na terenach większych niż w Gothic 1. Historię po raz kolejny opowiedziano w sześciu rozdziałach.

Świat Gothica żyje. W wielu cRPG postacie stoją w tych samych miejscach, nieraz odnosi się wrażenie, że są tam tylko po to, abyśmy mogli popchnąć fabułę dalej. Gothic to oczywiście tylko gra, więc i tutaj jest podobnie, ale sposób, w jaki skonstruowano świat, cała jego mechanika, odróżniają tą grę od całej masy innych. Będąc w lesie słyszymy różne szelesty, słyszymy śpiew ptaków. Idąc leśną ścieżką spotykamy bandytów, żądających okupu za możliwość przejścia dalej lub od razu przechodzących do rzeczy, często nie dających nam szans nawet na wyciągnięcie broni. Zagłębiając się coraz bardziej w głuszę, robi się jakby coraz ciemniej, pojawia się mgła. Zmienia sie amtosfera. Nagle zza krzaków wybiega wilk, którego wcześniej nie widzieliśmy, a za nim kolejne. Im bardziej błądzimy, tym łatwiej trafić na jakiegoś naprawdę groźnego stwora... Można powiedzieć, że to nic wyjątkowego. Ok, wychodzimy więc z lasu i trafiamy na farmę. Farmerzy dziwią się, czy może raczej krytykują nasze zniszczone ubranie, niechętnie z nami rozmawiają, są podejrzliwi. Chcemy pomocy? Dobrze, ale nie ma nic za darmo, musimy się najpierw wykazać, jakoś na nią zapracować, np. zbierając rzepę na pobliskim poletku czy przynosząc wodę.

Udajemy się do pobliskiego miasta, ale okazuje się, że strażnicy przy bramie nie chcą nas przez nią przepuścić. Problem stanowi chociażby te nasze nieszczęsne ubranie... Możemy więc zdobyć inne, możemy poszukać jakiejś niekonwencjonalnej drogi do środka, możemy poprosić kogoś, aby nas wprowadził , możemy też wykorzystać moc pieniędzy, które, jak wiemy, rozwiązują niestety, choć w tym przypadku raczej stety, wiele problemów... Pobicie strażników oczywiście nie wchodzi w grę - cóż może zdziałać słaby, brudny i kiepsko ubzbrojony biedak w porównaniu z dobrze wyposażonym mięśniakiem?
Będąc już w mieście spróbujmy wyciągnąć broń - drewnianą pałkę lub stępione ostrze. Od razu słyszymy ostrzeżenia, a zaraz po nich odgłos wyciąganej stali. Po dość krótkim starciu ze strażnikami leżymy na bruku, bez złota i bez broni... I tutaj wychodzi kolejna ciekawa cecha serii Gothic - wielu przeciwników nie zabija naszego bohatera, a jedynie doprowadza go do stanu, w którym zwija się w bólu, a punkty życia spadają do minimum. To samo tyczy się wygranych przez naszą postać pojedynków. Pobitego przeciwnika łatwo można rozbroić oraz ograbić, ale zabijać go nie trzeba, choć oczywiście zawsze pozostaje taka możliwość (jest to nawet dokładnie pokazane, bohater nachyla się nad pokonanym i wbija w jego ciało np. miecz). Czasami lepiej jest więc ustąpić napastnikom i np. zapłacić okup, niż dać się całkowicie okraść lub po prostu zabić. Nie raz trafimy tu na silniejszego.
Podobna sytuacja będzie miała miejsce jeśli wejdziemy do czyjegoś domu, skorzystamy z cudzego łóżka lub ośmielimy się zajrzeć do jakże ponętnie wyglądającego dla biedaka kufra...

A co robią mieszkańcy Khorinis? W nocy śpią lub odpoczywają, za dnia pracują - kowal wyrabia broń wraz ze swoim pomocnikiem, alchemik przyrządza nowe mikstury, ktoś inny naprawia dach, jacyś ludzie w porcie cały czas piłują i stukają, budują szkielet łodzi, farmerzy pracują na roli, herold ogłasza przeróżne wieści, strażnicy patrolują okolice, gdzie indziej ktoś plotkuje. Co jakiś czas ludzie przerywają pracę, jedzą, piją, ucinają sobie pogawędki.
Dobrze, a jak ma się sprawa ze zwierzętami i potworami? Te zwykle łażą gdzieś po lasach (których w Khorinis nie brakuje), czasami atakują pobliską ludność, czasami atakują siebie nawzajem (np. wilk jakąś słabszą zwierzynę). Gdy goni nas np. zębacz, kreatura przypominająca dinozaura, zawsze jest szansa, że zobaczy jakąś smaczniejszą zdobycz i po prostu zostawi nas w spokoju.
Trzeba przyznać, że takiego świata, stwarzającego w tak dużym stopniu pozory życia, nie było chyba jeszcze w żadnym erpegu dla pojedynczego gracza. Stanowi to największą zaletę Gothica, coś, co odróżnia tą grę od chyba każdej innej, coś, co nadaje jej odpowiedni, często brutalny klimat. Ograbianie, bicie, dobijanie słabszych, ciała znajdywane daleko poza miastem, często dojadane przez zwierzęta, wiszące na szunarach szkielety z powbijanymi strzałami lub nawet toporami - atmosfera momentami jest bardzo ponura, mimo że graficzne przedstawienie tego wszystkiego jest bardzo kolorowe. Spotkałem się nawet z nieuzasadnioną moim zdaniem opinią, że pod względem grafiki gra jest zbyt przesłodzona.

Skora już mowa o grafice, to warto przypomnić sobie Gothica 1, który momentami wyglądał już nieco przestarzale, momentami zaś budził zachwyt. Część druga została poprawiona, aczkolwiek raczej w niewielkim stopniu. W momencie premiery Gothic 2 mógł się podobać, podobać może się nawet dzisiaj. Uwagę zwracają przede wszystkim ciekawie opracowane postacie, prezentujące się moim zdaniem o wiele lepiej niż te z Morrowinda, gry, która ukazała się mniej więcej w tym samym czasie. Szczególnie odpowiadały mi postacie odziane w różnego rodzaju pancerze, szaty maga czy też szaty bogatych kupców. Wykonano je bardzo ładnie i po raz kolejny zupełnie inaczej niż we wszystkich pozostałych, dostępnych na rynku cRPG. Krajobrazy, które nie raz przyjdzie nam podziwiać, chociażby z górskich ścieżek, robią jak najbardziej pozytywne wrażenie. Miło chodzi się również po lasach - wszędzie jakieś roślinki, drzewka, krzaczki, listki lub grzyby, gdzieniegdzie jakaś mgła. Tak ładnego lasu nie było chyba jeszcze w żadnym cRPG. Warto dodać, że wiele roślin czy grzybów nasz bohater może zbierać. Odnoszę również wrażenie, że potwory wykonano lepiej niż w pierwszej części, ładniej i dokładniej.

Niestety tak wiele różnych szczegółów znacznie podniosło wymagania sprzętowe, mimo że obie części wyglądają bardzo podobnie. Szczególnie denerwować może długi czas wczytywania się uprzednio zapisanej rozgrywki, m.in. ze względu na ogromny świat, w jakim się poruszamy. Szkoda, że nie popracowano dłużej nad zmniejszeniem wymagań sprzętowych - Gothic jest ładny, momentami nawet bardzo ładny, ale do Morrowinda, czyli jak do tej pory chyba szczytowego osiągnięcia w tym gatunku trochę mu jednak brakuje (cały czas mówię o grach single player!)... A przyznać muszę, że trzecia część serii Elder Scrolls chodziła mi zdecydowanie lepiej niż produkt panów z Piranha Bytes.

Należałoby wspomnieć jeszcze o terenach i mapach, których rozmiary mogą imponować. Rzeczywiście, obszar naszych działań jest sporo większy niż w pierwszej części, ale zagłebiając się w niego coraz bardziej odnosiłem wrażenie, że dwie mapy - Khorinis oraz Górnicza Dolina, są po prostu niedokończone. Tyczy się to zwłaszcza tej drugiej. W Khorinis na szczęście raczej rzadko można trafić na miejsce po prostu puste, np. ciągnące się szczyty niektórych wzniesień - skała i kilka drzew. Z kolei w Górniczej Dolinie zbyt wiele odwiedzamy obszarów, na których nie dzieje się zupełnie nic, brak jest tam czegokolwiek... Lodowa oraz bagienna kraina wykonane zostały po prostu brzydko. Co prawda bagno można jeszcze jakoś ścierpieć, ale zamrożony obszar Nowego Obozu z Gothic 1 to płaska, biała powierzchnia i kwadratowe bryły wokół niej. Owszem, można powiedzieć, że tak to wygląda w rzeczywistości - ale to jest gra komputerowa i jako jej nabywca mam prawo wymagać czegoś więcej niż niezbyt ładne sześciany.

Ogólnie powiem tak - mimo tego, o czym właśnie wspomniałem, podróżowanie po samej Khorinis jest równie przyjemne, jak podróżowanie po terenach z części pierwszej. Niestety z Górniczą Doliną jest już o wiele gorzej. O ile początek jest rewelacyjny - spalone, zniszczone ziemie, wszędzie orkowie, jakiś smok, oblężony obóz Gomeza, ciała paladynów - to później okazuje się, że autorom jakby zabrakło pomysłów... Jak dla mnie jest to chyba największą wadą Gothica 2. Wadą, która sprawia, że ucieka wiele przyjemności z rozgrywki, że ucieka gdzieś część tego niezwykłego, fenomenalnego wręcz klimatu...

Napisałem o oprawie graficznej, pora więc na udźwiękowienie. Muzyka w pierwszym Gothicu stała na bardzo wysokim poziomie. Utwór z menu robił wrażenie. Tutaj jest bardzo podobnie - mi się podobały chyba wszystkie utwory, większość nawet bardzo. Tytułowy motyw może nie robi aż tak wielkiego wrażenia, ale nie mógłbym się przyczepić absolutnie do niczego. Muzyka jest niezwykle klimatyczna i po prostu ładna.
Efekty dźwiękowe również zasługują na pochwałę. Inne odgłosy towarzyszą nam w lesie, inne w polu, w dzień słyszymy śpiew ptaków, w nocy jakiegoś puchacza. Odgłosów jest mnóstwo - piłowanie, uderzanie stali o stal, wyjmowanie broni, jęki rannych, komentarze gapiów podczas pojedynków.
Świetnie odwzorowano warunki pogodowe - burzę, deszcz, padający śnieg (tyczy się to również grafiki).
Jednym słowem - nie mam żadnych zastrzerzeń jeśli chodzi o oprawę dźwiękową.

Jedną z najważniejszych rzeczy w cRPG jest ekwipunek oraz magia, oczywiście jeśli w ogóle w grze występuje.
Ilość dostępnych przedmiotów w Gothicu prezentuje się imponująco. Ilość samych rodzajów broni jest ogromna - miecze jedno- i dwuręczne, pałki, kosy, sierpy, maczugi, topory. Najsilniejsze w grze, jak to zwykle bywa, są miecze. Oręż nie tylko znajdujemy, czy zdobywamy na przeciwnikach - możemy go również sami wykuć! Co więcej, jeśli wykuliśmy miecz w magicznej rudzie, możemy go dodatkowo poświęcić w klasztorze Magów Ognia, dzięki czemu zyskujemy praktycznie nową broń. Ważne jest, że wszystkie bronie wyglądają inaczej i jeśli postać aktualnie z którejś korzysta, dokładnie widać, co ma w rękach lub co ma przypięte do pasa. Niestety nie ma możliwości władania dwoma brońmi na raz.

Gorzej sprawa ma się z opancerzeniem naszego bohatera. W Gothicu nie ma podziału na hełmy, rękawice czy nagolenniki. Jest tylko jeden rodzaj pancerza, dotyczący całego ciała, np. zbroja skórzana, zbroja rycerza, zbroja łowcy smoków albo np. szata arcymaga, które zapewniają całość ubrania postaci. Zabrakło również tarcz. Z jednej strony na pewno stanowi to minus. Myśle, że dla wielu spory i znaczący minus. Z drugiej strony trzeba przyznać, że postacie w różnych zbrojach wyglądają po prostu rewelacyjnie, wspominałem zresztą o tym przy opisywaniu grafiki. Tych wszystkich zbroi i szat niestety nie ma zbyt wiele. Mnie osobiście drażniło to w I akcie, gdy dość długo nie mogłem znaleźć niczego lepszego od skórzanej zbroi (a właściwie to do wyboru miałem jeszcze tylko szaty skazańca oraz strój farmera...). A przecież ogromną przyjemność w cRPG daje to ciągłe poprawianie ekwipunku postaci.

Oprócz przedmiotów typowo wojennych, w plecaku bohatera pojawi się cała masa innych - roślin i ich korzeni, grzybów, owoców, surowego lub smażonego mięsa itp. Zdobędziemy różne minerały, zwierzęce skóry, rogi i pazury. Znajdziemy lub ukradniemy sakwy ze złotem, kuferki z klejnotami, księgi poprawiające nasze umiejętności. W plecaku znajdzie się również miejsce na zwoje z czarami, które wykorzystać można zaledwie raz oraz runy, z których korzystać można wielokrotnie. Samych czarów jest kilkadziesiąt i są pogrupowane w kolejne kręgi. Najwyższy jest krąg szósty.
Zastrzeżenie budzić może jedna sprawa - ilość ekwipunku, jaką jest w stanie przenieść nasz bohater. Kilkadziesiąt orkowych toporów wojennych, dziesięć potężnych dwuręcznych mieczy, trzy maczugi, piła, kilof, niezliczone ilości trofeów zwierzęcych, złota, klejnotów, listów, zwojów - żaden problem, wszystko spoczywa sobie w plecaku... Przyznam się, że mi osobiście jakoś specjalnie to nie przeszkadzało, choć zdaję sobie sprawę, że dla niektórych stanowi to ogromny minus. Realizmu nie ma w tym ani za grosz :) Samo używanie plecaka jest dodatkowo niewygodne, poruszanie się w bałaganie kilkuset przedmiotów jest czasochłonne i męczące.
Warto jeszcze wspomnieć o mapie - zaszła tutaj pewna zmiana w porównaniu z częścią pierwszą. Wreszcie zaznaczono na niej położenie gracza.

System rozwoju postaci w obydwu Gothicach bardzo mi się podobał. Żałuję jednak, że nie nie rozwinięto go nieco bardziej. Należy zdać sobie jednak sprawę, że Gothic to połączenie cRPG oraz gry zręcznościowej. Biorąc to pod uwagę prezentuje się on nienajgorzej.
Główne współczynniki to siła, zręczność, mana oraz punkty życia. Siła wpływa na umiejętność władania bronią białą, zaś zręczność na umiejętność posługiwania się łukami oraz kuszami. Gdy siła jest zbyt mała, nie możemy korzystać z niektórych broni. Podobnie ze zręcznością, bez odpowiedniego jej poziomu pewne kusze lub łuki będą dla nas bezużyteczne. Zręczność wpływa również na dodatkowe zdolności bohatera - skradanie się, złodziejstwo oraz otwieranie zamków. Zdolności tych uczymy się jednokrotnie. Oprócz tego możemy szkolić się w kowalstwie, alchemii oraz myślistwie. Doskonaląc sztukę wykuwania broni, będziemy w stanie stworzyć naprawdę potężny oręż. Poznając tajniki alchemii, chyba najbardziej przydatnej umiejętności w tej grze, będziemy warzyli różne mikstury. Myśliwstwo pozwoli nam na zdjemowanie skór, rogów, pazurów czy chociażby kłów zabitych potworów. Oprócz wymienionych umiejętności, bohatera cechują jeszcze cztery zdolności walki - bronią jednoręczną, dwuręczną, łukiem oraz kuszą. Przyjmują one wartość od 0 do 100%. Co ciekawe, różnica we władaniu bronią między poziomem podstawowym, a poziomem mistrzowskim nie sprowadza się tylko do silniejszych i celniejszych ciosów. Autorzy postarali się, aby gracz dokładnie widział, jakie postępy robi jego postać - na początku byle jak macha mieczem, później zaś trzyma go we właściwy sposób, ciosy wyprowadza szybciej i pewniej. Za to należą się wielkie brawa!

Uczenie się zdolności oraz podwyższanie współczynników związane jest z punktami nauki, których określoną ilość zyskujemy co każdy kolejny poziom doświadczenia. Doświadczenie zyskujemy czytając księgi, zabijająć przeciwników i wykonując różne powierzone nam zadania. Mając odpowiednią ilość punktów nauki należy udać się do nauczyciela, który pomoże nam w rozwinięciu pożądanej umiejętności. Niektórzy nauczyciele w pewnym momencie nie są w stanie szkolić nas już w niczym nowym, szukamy więc kolejnych. Współczynniki można sobie łatwo poprawić czytając księgi oraz pijąc różne mikstury, a te możemy albo znaleźć, albo samemu przyrządzić (dlatego właśnie przydatna jest alchemia).

Koniecznie trzeba wspomnieć o zadaniach zlecanych nam przez różne postacie. Będąc w Khorinis natkniemy się na wiele głównych, jak i pobocznych misji. Zadania są bardzo różne - coś przynieść, coś zanieść, pomóc przy czymś, zabić wilki atakujące stado wypasających się owiec, kogoś odnaleźć. Są również zadania trudniejsze, zwłaszcza pod koniec gry - pokonać smoka, odnaleźć zaginione ekspedycje, które wyruszyły w celu wydobywania rudy, wyeliminować jednego z przywódców orków. Jest tego naprawdę sporo, autorzy na pewno nie pozwolą nam się nudzić.
Wychodzi tutaj jednak pewna wada Gothica 2, której nie uniknęła również część pierwsza. Ilość zadań w pierwszym rozdziale jest ogromna, ale w kolejnych jest już ich niewiele... Szkoda, że nie rozbudowano tego elementu bardziej, gdyż gra mogla być naprawdę wielka.
Będąc przy tym temacie należy wspomnieć o gildiach, w jakich znajdzie się nasz bohater. Możemy wybrać trzy drogi - strażnika miejskiego, najemnika lub nowicjusza w klasztorze Magów Ognia. Z czasem strażnik stanie się paladynem, najemnik łowcą smoków, nowicjusz zaś magiem. Wybranie jednej z dróg automatycznie wyklucza pozostałe. Przepada także większość zadań dla nich przeznaczonych.

Czytając recenzje oraz różne opinie o Gothicu, prawie zawsze można doszukać się czegoś na temat niewygodnego sterowania. Trzeba przyznać, że jest w tym trochę racji. Sterowanie jest dosyć nietypowe, ale wynika to ze zręcznościowego charakteru rozgrywki. Pamiętajmy, że Gothic to również gra akcji. Klawiszy nie jest dużo, trzeba się jednak do nich przyzwyczaić i poznać zasady rządzące głównie walką, bo to właśnie ona sprawa największe problemy. Niejeden gracz zniechęcił się do Gothica właśnie z powodu ciągłego zabijania postaci przez słabe wilki czy gobliny. Muszę jednak przyznać, że w tym momencie, po skończeniu obydwu części, ciężko mi sobie wyobrazić, aby sterowanie było inne.
Na początku zniechęcać może dodatkowo poziom trudności. Pierwsze walki przegrywamy nie tylko z powodu złego opanowania klawiszy, ale przede wszystkim dlatego że nasza postać jest koszmarnie słaba. Wystarczy jednak przejść choć trochę gry, poczekać, aż postać będzie odrobinę silniejsza i z wieloma walkami właściwie nie ma już żadnego problemu.
Na pocieszenie powiem, że Gothic 2 jest i tak sporo łatwiejszy od części pierwszej. Również sterowanie jest bardziej przyjazne. Powiedziałbym nawet, że gra w pewnym momencie staje się wręcz banalna - zginąć na pewno nie jest łatwo. O ile na początku nie mamy szans w walce z więcej niż jednym, słabowitym przeciwnikiem, to pod koniec kilkoma ciosami, często bez draśnięcia, wykańczamy oddział orków lub, o zgrozo, smoka. Zastanawiam się, czy tutaj już nie przesadzono. Bo jeśli chodzi o początek, to na pewno wszystko jest w porządku - nasz bohater walczy o przeżycie i jest to moim zdaniem rozwiązane we właściwy sposób, jest po prostu bardzo ciężko. Ale ta końcówka...
Poziom trudności to sprawa dosyć względna - jedni wolą gry łatwe, krótkie i przyjemne, inni zaś długie i trudne. Ja powiem tak - Gothic 2 to gra długa, na początku trudna, pod koniec zaś bardzo prosta :)

Na koniec tego tekstu chciałbym jeszcze wspomnieć o kilku błędach Gothica 2. Nie są to błędy wielkiego kalibru, ale ich obecności nie da się jednak nie zauważyć i w jakimś, myślę, że dla wielu sporym stopniu, wpływają na grywalność tego tytułu:
- błedy w grafice, przenikanie się różnych przedmiotów, elementów terenu, czasami problemy z wyświetlaniem kolorów
- klinowanie się bohatera przy łóżkach, ścianach, schodach, pozostaje wtedy tylko wczytanie zapisanej gry
- autorzy nie przewidzieli, że niektóre questy gracz wykona bardzo wcześnie, np. w czwartym rozdziale dostaję zadanie polegające na zabiciu szamana orków, co ma doprowadzić do chaosu w ich szeregach, szamana zabiłem jednak dwa rozdziały wcześniej, a orkowie wciąż trzymają się całkiem nieźle... inny przykład: mam zebrać pancerze pełzaczy na zbroję, niestety potwory wybiłem dużo wcześniej i zadania nie jestem już w stanie wykonać
- autorzy nie przewidzieli, że gracz może zabić wielu przeciwników nie tylko w miejscu spotkania, np. wywabiając ich, efekt tego jest taki, że uciekamy przed jakimś bandytą przez pół mapy, wykańczają go strażnicy miejscy, a po pewnym czasie ciało znika, aby pojawić się w miejscu, w którym owy delikwent znajdował się zanim nas zaatakował...
- czasami udaje się zaatakować przeciwnika przez ścianę...
- wrogowie bez przerwy blokują się na kamieniach, ścianach, drzewach, co dodatkowo bardzo ułatwia rozgrywkę, tak być jednak nie powinno...
- wielu graczy narzeka na problemy z uruchomieniem gry i na częste wychodzenie do systemu

Pora na krótkie podsumowanie. Gothic 2 to jedna z lepszych gier, jakie ostatnio miałem przyjemność poznać, być może jedna z lepszych pozycji ostatnich lat. Jest to gra długa, bardzo wciągająca, o niezwykłym klimacie i ciekawie opowiedzianej historii. Nie ustrzegła się jednak pewnych wad, czasami mocno dających się we znaki. Niestety jakoś tak już jest, że produkcje tak rozbudowane pełne są błędów i noszą znamiona niedokończenia. Dlatego właśnie, mimo ogromnych zalet, chciałem wystawić ocenę 8/10. Po namyśle stwierdzam jednak, że niżej niz 9/10 wystawić nie mogę - przecież nie pamiętam nawet, kiedy ostatnio coś mnie tak przykuło do komputera. I chyba właśnie o to chodzi - o zatrzymanie gracza przed monitorem na wiele godzin, o niesamowitą grywalność, której w Gothicu 2 jest chyba aż za dużo :)
Ocena: 9/10


Autor: 5

2 4.5

Obrazki z gry:
Gothic II (PC) I nareszcie doczekaliśmy się obrazków własnej produkcji :-) Jak mi się to udało!?!? Otoczenie naprawdę milutkie :-) Moje boje. Widzicie ten stateczek w tle? Miodzio ;-)

Dodane: 05.05.2003, zmiany: 21.11.2013


Komentarze:

Tak to można o każdej grze napisać np.
Baldur's Gate dzięki sporej ilości współczynników łapie się do kategorii RPG, gdyby ich zabrakło byłby kolejny klon Cannon Fodder, a gdyby nie koła w samochodach w Gran Turismo to byłby kolejny klon Wipeout'a :-)


[Gość @ 23.09.2021, 21:29]

"...dzięki sporej ilości współczynników gra łapie się do kategorii rpg, gdyby ich zabrakło mielibyśmy jednak kolejny klon Tomb Raidera..." Co za gamoń to pisał ?


[Gość @ 19.03.2016, 11:56]

Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.